Gdynia - 666 km
Pakowanie aut do kontenerów morskich to przygoda sama w sobie. Rzecz nawet nie w tym, że samochody duże a kontenery małe. Problem w tym, że w terminalu kontenerowym pracownicy (mili, choć niespieszni) doświadczenie mają spore, ale aut prywatnych widać nie odprawiają za ocean zbyt często. Spędziliśmy cały dzień na wyjaśnianiu różnych wątpliwości. A właściwie ich omijaniu. Wątpliwości zostawiamy w Polsce. Po zapieczętowaniu kontenerów odetchnęliśmy z ulgą. Zmartwienie o los stalowych wielkoludów zostawiamy dokerom. Jak ich nie pomylą... nie mamy pojęcia, bo w erze elektroniki wszystko odbywa się "na piechotę". Papierki, papierki, papierki.
Samochody odpływają więc w siną dal – mamy nadzieję odnaleźć je w Nowym Jorku.
Powrót kolejowy na południe Polski też będzie pouczającym doświadczeniem. Do Krakowa... 14 godzin. Nasze auta chyba w tym czasie dopłynęły do Hamburga.